• Wpisów:33
  • Średnio co: 58 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:51
  • Licznik odwiedzin:3 219 / 1981 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Żyję. Dalej kocham One Direction. Dalej piszę.



Co się stało?






Nie wiem....
 

 
Zobaczcie na licznik odwiedzin hi hi ;D 669 <3 Hazza nad Wami czuwa! <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem zmęczona, śpiąca, brudna, ale wracam do was z pięknej słonecznej Francji! A teraz wybaczcie, ale moje łóżko coraz bardziej kusi
 

 
Kochani! Z przykrością stwierdzam, że niestety muszę się z wami rozstać Ale tylko na dwa tygodnie! xD Jadę na obóz w związku z czym nie będę miała dostępu do internetu (nie wiem jak ja to przeżyję). Zostawiam wam Nialla, takiego krótkiego. Chcecie kolejną część? Piszcie i komentujcie post niżej! Daje mi to motywacje No cóż... Jak na razie to tyle. Jeżeli starczy mi czasu dodam jutro jakiś imagin. Będzie to tajemnica z kim :O Jeżeli nie będziecie musieli wycierpieć dwa tygodnie czekając na niego, bo o 15 jadę do Sopotu No to tyle jak na teraz buźka i cudownych wakacji Natalia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
<
feature=c4-overview&list=UUhXkjdAZ5dVmFbrdXPGkwkg>


To był bal maturalny. Dzień, który najchętniej wymazałbym z pamięci.
~*~
-Stary weź, podejdź do niej, bo zaraz nam tu podłogę zaślinisz.- Powiedział mój przyjaciel Drake. Pozostała reszta wybuchła gromkim śmiechem.
-To nie jest zabawne.- Warknąłem po czym oddaliłem się od nich. Stałaś właśnie i rozmawiałaś ze swoja najlepszą przyjaciółką Emily. Ubrana byłaś w czarną długą do ziemi sukienkę na ramiączkach. W talii wyszywana była kryształami. Długie srebrne kolczyki dygotały przy każdym ruchu. Włosy miałaś rozpuszczone. Tak jak lubiłem. O każdym kroku świadczył stukot twoich czarnych szpilek. Wyglądałaś jak ze snów. Na miękkich nogach podszedłem do misy z ponczem. Powoli sączyłem napój patrząc na ciebie jak na obrazek. Jedna wolna piosenka, druga. Kiedy zabrzmiały pierwsze takty trzeciej zdecydowałem się poprosić cię do do tańca. Ktoś mnie jednak wyprzedził. Już po chwili tańczyłaś na parkiecie z Tomem- klasowym przewodniczącym. "A może by tak odbijany" przemknęło mi przez myśl. I wtedy Tom przybliżył się do ciebie. Stał zdecydowanie za blisko. Oddaliście się pełnemu namiętności pocałunku. Poczułem jak moje serce rozpada się na milion kawałeczków. Wybiegłem ze szkoły nie mogąc się pogodzić, że moja Natalia już nie jest moja.
  • awatar Stronka o One Direction <3: Cześć. Super stronka. Zapraszam wszystkich do odwiedzenia mojej i możecie dać lubię to i koentarz. Z góry dziękuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
JEEEEEEEJ JUŻ PONAD 500 WYŚWIETLEŃ!! DZIEKUJE MYSZKI <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
no więc jak się człowiek cieszy to się diabeł cieszy ;-; wszystko zostaje tak jak było wy jesteście najlepsi
 

 
Podkład

"No, zgadnij, kto został. Znasz go, od podstaw. Bezpieczne stawiasz kroki, więcej nic. Bo bałeś się."
-Natalia… Przerabialiśmy to tyle razy. To naprawdę nie jest łatwe.- Westchnął mój ukochany.
-Masz racje. Przecież powiedzenie w jednym z setki wywiadów, że masz dziewczynę wymaga nie lada wyrzeczeń.- Odburknęłam z irytacją. Kiedy Liam zerwał z Danielle zaczął spotykać się ze mną. Zwykłą studentką medycyny. Zawsze spotykaliśmy się u niego w domu. Na początku myślałam, że to przez blask fleszów, nachalnych paparazzich, ale potem doszłam do wniosku, że Liam po prostu utrzymuje nasz związek w tajemnicy. Nigdy nie poznałam jego przyjaciół z zespołu, rodziny nikogo z jego otoczenia. Może się mnie wstydził, może bał się szumu wokół nas, a może po prostu bał się poświęceń związanych z ujawnieniem naszego związku. Tłumaczył się niewinnie. „Boję się o ciebie. Nie wiem jak zareagowałabyś na nachalność fotoreporterów. Sam mam ich czasami dość.” Na początku nie przeszkadzało mi to tak bardzo, ale potem stało się to niesamowicie uciążliwe. Nie mogliśmy nigdzie wyjść razem, do jego domu musiałam wchodzić tylnim wejściem, nie mogłam robić sobie z nim zdjęć „bo jakimś cudem wypłyną do Internetu.” Zaczęłam prosić go o zakończenie tej szopki, stawało się to dla mnie cyniczne i irytujące. Wiele razy wywoływało to u nas kłótnie. Ale zawsze odpowiedzialny „daddy directioner” nie działał impulsywnie i miał wszystko zaplanowane. Kochałam go, jak cholera, ale miałam tego już dość. Nawet moi rodzice nie mogli o niczym wiedzieć.
-Kochanie, proszę cię… Boję się o ciebie. Nie wiem jak… - zaczął recytować denną formułkę.
-… zareagowałabyś na nachalność fotoreporterów. Sam mam ich czasami dość. – Dokończyłam za niego.- Tak, tak wiem. To straszne. Na pewno jeden z nich rzuci się na mnie i zje. – Dodałam z typowym już dla mnie sarkazmem. – Nie rozumiesz, że mam już dosyć? Czuję się niekomfortowo i nienaturalnie. Liam, to nie jest tani film miłosny, gdzie kochankowie muszą się wiecznie ukrywać. Może zaraz uwięzisz mnie w piwnicy i będziesz żywił chlebem i wodą? – Zaczęłam się denerwować. Ile tak można?- Jakoś nie krępowałeś się pokazywać z Danielle. Wręcz przeciwnie, fanki ją uwielbiały.- Do moich oczu powoli zaczęły napływać łzy.- Nie tańczę w popularnym show muzycznym, ale studiuję medycynę. Nie jestem ani ładniejsza ani chudsza od niej, a na pewno nie mam ciekawszego charakteru. Jestem ciapą, nie potrafię gotować tak świetnie jak ona, gorzej prasuję i jestem gorsza w łóżku. Wstydzisz się mnie, przyznaj to. Nie chcesz pokazywać mnie światu, nie taką niezdarną świnię jak ja. Oni zasługują na przebojową dziewczynę jak Danielle.- Łzy lały się całymi potokami na moją twarz. Nie wytrzymywałam już tego psychicznie.
"Twój brak pewności i niemoc. Pokochać tak, bym szansę miała czuć."
-Misiu, nie mów tak. Jesteś wspaniała i to ciebie kocham.- Podszedł do mnie i przytulił, ale wyrwałam się z jego uścisku.
-Nie Liam. Nie kłam. – Wyszeptałam i pobiegłam na górę. Pobiegłam do sypialni chłopaka i pokrążona w smutku położyłam się na łóżku.
"To fakt, pobojowisko. W sercu teraz mam."
Długo leżałam i wpatrywałam się w jeden punkt. Miałam mentlik w głowie. Usłyszałam ciche pukanie w drzwi. Uchyliły się, a u ich progu stał Liam.
-Kochanie… A czy zmieniłabyś zdanie gdybym w najbliższym wywiadzie opowiedział o naszym związku?- zapytał po czym wpił się w moje usta.
Dzień wywiadu
Podekscytowana cmoknęłam chłopaka w policzek. Za godzinę wszystko miało wyjść na jaw. Odprowadziłam go wzrokiem do auta, a sama zaczęłam przyrządzać sobie posiłek.
Z gorącą czekoladą i kanapkami w rękach usiadłam opatulona kocem. Włączyłam telewizor i wybrałam kanał, an którym emitowany miał być wywiad z moim ukochanym. Po mniej więcej 5 pytaniach przyszedł czas na tematy miłosne, aż podskoczyłam na miejscu.
-No chłopaki. A jak tam wasze sprawy sercowe? – zapytał łysiejący mężczyzn.
Każdy po kolei opowiadali, Zayn i Louis o swoich dziewczynach, a Niall i Harry o ich braku.
-A ty Liam? Ostatnio rozstałeś się z Danielle. Jak to znosisz?
-Jak na razie korzystam z uroków bycia singlem. Imprezuję, robię wiele rzeczy, których nie mogłem kiedy byłem w związku.
Zamurowało mnie. Do oczu napłynęły łzy. Przecież obiecał… Szybko wydostałam się z kokonu i pobiegłam na górę. Jednym płynnym ruchem wrzuciłam wszystkie swoje rzeczy do walizki i zbiegłam schodami na dół. W kuchni zostawiłam karteczkę. „Teraz nie będziesz już musiał się trudzić.” Klucze zostawiłam na stoliku. Wyszłam z domu i zamówiłam taksówkę.
"A kim tak naprawdę jest ten ktoś. Ktoś kto rani mnie? Czuję że, ma moje nazwisko. Imię też, o Ciebie ranię się."
Minął miesiąc. Miesiąc od tego feralnego wywiadu. Dzwonił, pisał, ale ja byłam obojętna. Pewnego razu natrafiłam na wywiad z nim i z zespołem na tej samej stacji. Nie wyglądał tak jak kiedyś. Oczy zapuchnięte, brak iskierek w oczach. Wrak człowieka. Nie było mi go szkoda.
-Liam, coś się stało? – zapytał ten sam łysiejący facet
-Tak. Chciałem ogłosić, że mam dziewczynę. Natalię. –Chłopcy wybałuszyli oczy.- A właściwie miałem. Miałem dlatego, ponieważ bałem się ukazać mediom mój związek. Obiecałem jej, że go ujawnię i nie dotrzymałem słowa. To koniec. Kocham ją. Na zawsze. – Wyłączyłam telewizor. Miał czas żeby się wykazać.
"Ty przecież nigdy nie zostaniesz sam. Ty masz swój strach."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
wiecie kiedy dodałam cz.1 nialla? .... 69 DNI TEMU !! <3 XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Muzyka I nawet śmierć nas nie rozłączy.

Opadamy na łóżko, oddychając nieregularnie. Tysiące myśli przelatuje mi przez głowę. Odwracam się na drugi bok i obserwuję mulata. Jego głębokie brązowe tęczówki zakryte są teraz powiekami, a długie ciemne rzęsy rzucają cienie na jego karmelową gładką skórę.
Kocham tę twarz.
-Jesteś piękna - szepcze mi do ucha. Teraz wpatruje się we mnie, a ja oblewam się rumieńcem. Chcę odwrócić głowę, ale mnie powstrzymuje.
-Zostaw, tak jest idealnie - gładzi mój policzek kciukiem. Nagle zdaje się nam że świat się zatrzymał. Jesteśmy tylko ja i on. Nadzy i kompletnie zatraceni w sobie. Wiem, to głupie.
-Zayn - szepczę - Chcę sobie zrobić tatuaż.
~*~
Jest prześliczny! Malutki ptaszek na kostce u prawej nogi. Taki sam ma Zayn, tylko w innym miejscu. Można nazwać to przypieczętowaniem naszej miłości.Przypomina mi o nim. O naszym uczuciu. O moim całym świecie. Po prostu o Zaynie.
~*~
Wzywają mnie do szpitala, ponoć to pilne. Tydzień temu oddawaliśmy z Zaynem krew w celach charytatywnych. Może o to chodzi...
~*~
Jadę samochodem, słuchając mojej i Zayna ulubionej piosenki "Your Song", a po policzkach spływają mi łzy. Wykryto u mnie wirusa HIV. Umrę. Pewnie igła w salonie tatuażu była niesterylna. Jak ja mu to powiem? "Hej kochanie! Zostało mi dwa miesiące życia!". Załamie się, a ja wraz z nim. Nie, to nie może być prawda. Nie!
~*~
Wchodząc do naszego domu, po raz pierwszy ogarnia mnie smutek, nie szczęście. Z kuchni dobiegją mnie cudowne zapachy, ale nie jestem teraz głodna. Siadam na obitej białą skórą sofie i płaczę. Słyszę kroki. Zayn. Siada obok mnie, otula mnie swoimi ciepłymi ramionami, otacza swoim zapachem. Tym, który tak bardzo kocham, tym który za niedłgo nie będę już czuła.
-Co się stało, kochanie? - Jego głos koi moje wszystkie nerwy. Przy nim czuję się bezpieczna.
-Mam 2 miesiące życia. Igła w salonie była niesterylna - głos zaczyna mi drżeć, podobnie jak całe ciało - Wykryto u mnie HIV. - Po policzkach spływają mi łzy, czuję się kompletnie bezsilna. Zayn jeszcze mocniej mnie przytula, głaszcze moje włosy.
-Ci. Wszystko będzie dobrze.
~*~
Pogodziłam się ze swoją chorobą. Zayn mi w tym pomógł. Kocham go. Ponad wszystko. Chodzę na terapię. Oswajam się ze śmiercią. Stała się moją przyjaciółką. Uczę w szkołach. Ostrzgam dzieci, przed chorobą, nieostrożnością. Nauczyłam się mówić o swojej chorobie. Cały czas jest przy mnie Zayn. Owszem, zdarzają się gorsze dni, kiedy ogarnia mnie strach, poczucie bezsilności. Ale on jest wtedy przy mnie. Gotowy by mnie uspokoić. Mówiłam już, że go kocham?
~*~
Umarłam. Dwa miesiące minęły jak z bicza strzelił. Dalej jestem szczęśliwa, bo dalej mam przy sobie Zayna. Mojego małego ptaszka nad kostką. Przychodzi codziennie na cmentarz. I wtedy rozmawiamy. Zapominamy o całym świecie. Chodź przez moment czuję, że naprawdę żyję. Opowiada mi co u niego, jak zespół. Kocham go.
  • awatar Martina Stoassels (Violetta): zapraszam na moje blogi: martinavioletta.pinger.pl/ littlemixlove.pinger.pl/ pozdrawiam ;)
  • awatar We Love One Direction ♥: @Täysi๘: wieem :C czas.... mogę się założyć, że gdyby dzień miałby 80 godzin to i tak czasu bym nie miała <3 ale pisanie to moja pasjaaa <3333 zwłaszcza o 1d <69
  • awatar Täysi๘: ** pisz trochę częściej (;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dobra koty <3 Żyję;* Hahahaah xd KOCHAM WAS! Dostaję od was tryliony wiadomości z zapytaniem czy wszystko ok, dlaczego mnie nie ma. Kolejne trylion wychwalające moją prace i imaginy. Chce Wam podziękować z całego serca!! <3 Nie byłoby mnie tutaj bez WAS !! <3 Co do nieobecności : Zbliża się lato, trzeba oceny poprawiać (hyhyyhyy), a po za tym słońce jest i trzeba korzystać !! <33 Kiedy imaginy ? Tak naprawdę mam miliard zaczętych imaginów, ale nie za dużo czasu. Oh yeah! Wena mnie nie opuszcza <33 Postaram się dodać dzisiaj KILKA, ponieważ w niedzielę mam komunię kuzyna, a w pon. jadę na ZIELONĄ SZKOŁĘ *^* <333 Więc nie smutać !! ;3 Imaginy zaraz będą <33
  • awatar Martina Stoassels (Violetta): zapraszam na moje blogi: http://martinavioletta.pinger.pl/ http://littlemixlove.pinger.pl/ pozdrawiam ;)
  • awatar Gość: Zapraszam na mojego bloga o 1D (opowiadanie o nich) http://mylifemyddreams.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nikt mi ciebie nie zastąpi.

Blondyn szedł powolnym krokiem do pobliskiego sklepu z warzywami. Na sam jego widok szeroko się uśmiechnął. Kupił potrzebne rzeczy, a następnie udał się do domu. Ciemnie mahoniowe drzwi jak zawsze były uchylone. Wchodząc do przedpokoju odłożył zakupy na podłogę po czym zdjął odzianie wierzchne. Szybkim ruchem chwycił siatkę leżącą na kafelkach by za chwilę wejść z nią do kuchni. Przywitał go tam zniewalający zapach i serdeczny uśmiech Liama. Bez słowa podał mu zakupy, a następnie powiedział :

-Idę na strych.- Przyjaciel skinął tylko głową, wracając do gotowania.


Na strychu Niall oglądał ich wspólne zdjęcia. Zdjęcia jego i jego ukochanej. Uśmiechając się przy tym. Po jego policzku spłynęło kilka pojedynczych łez. Oglądnął jeden album, drugi, trzeci. Kiedy skończył zaczął wyjmować jej ciuchy z dużej jasno drewnianej szafy. Zaciągał się ich zapachem.

Minęło kilka godzin, a on dalej tkwił tam analizując każdą chwilę spędzoną z nią. Wróciwszy na parter ubrał buty i kurtkę. Zabrał ze sobą żółte tulipany, jej ulubione kwiaty. Wyszedł z domu i szybkim tym razem krokiem udał się do jego narzeczonej.

Spacerował między kamiennymi tabliczkami, aż wreszcie dotarł do tej jednej, najważniejszej. Położył na niej kwiaty, pomodlił. A ona, jego ukochana wszystko to widziała, położyła rękę na jego ramieniu, delikatnie poczochrała jego blond czuprynę. On, myślał, że to tylko wiatr, nawet nie wiedział jak bardzo się mylił. Spojrzał ostatni raz na tabliczkę, mówiąc przy tym :

-Kocham cię.

Odchodząc rozpłakał się. Słone łzy napłynęły mu do oczu. Po mimo wiecznego cierpienia miał siłę i wiarę na lepsze jutro. A ona mu w tym pomagała. Może nie była przy nim fizycznie, ale duszą zawsze była obok niego. Chłopak wychodząc z cmentarza odwrócił się jeszcze, szukając wzrokiem jej grobu. Było na nim napisane :

"Natalia. Zmarła 23.04.2012."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Kochani! Jestem chora więc będę miała dużo czasu dla Was! Mam nadzieję, że się cieszycie. Nie miałam okazji złożyć Wam życzeń wielkanocnych :C Ale zrehabilituję się tutaj w tym momencie! <3 Z całego serca życzę Wam wszystkiego co najlepsze, a zwłaszcza możliwość spotkania naszych 5 zbzikowanych mężów! <3 Kocham xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Muzyka

„Biały proszek dawał mi chwilę ukojenia, rozkoszy. Chociaż na chwilę pozwolił mi opanować skołatane nerwy. Niall… To nie tak, że byłam od tego uzależniona, od alkoholu, narkotyków, cięcia się. Nie… Robiłam to tylko wtedy kiedy nie miałam już siły walczyć z samą sobą. Zrozum… Najpierw Paul postanowił zmyślić ten cały twój związek z Demi, musieliście chodzić przyklejeni do siebie, całować się. Zawsze kiedy pytałeś się czy mi to nie przeszkadza stanowczo zaprzeczałam. Bo co innego miałam powiedzieć? Żebyś rzucił karierę, swoje wszystkie marzenia, bo twoja dziewczyna czuje się zazdrosna ? Nie mogłam, to byłoby zbyt podłe, egoistyczne. Nie chciałam cię ranić, zasmucać, nie chciałam żebyś prze ze mnie się zamartwiał. Wolałam sam cierpieć niż patrzeć jak robisz to ty. Pewnie teraz myślisz, że zgrywam jakąś wielką bohaterkę, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię przyznać się do moich słabości… Może to prawda, ale jeżeli tak, to tylko po części. Ale nie ważne, przejdźmy dalej. Twoje fanki… Wiem, że to dzięki nim jesteście sławni i to one w głównej mierze przyczyniły się do twojego szczęścia, ale kiedy patrzyłam na to z boku… Niektóre pożerały cię wzrokiem, mówiły jaki jesteś idealny, jak bardzo cię kochają… Wszystkie były o wiele ładniejsze ode mnie. Czułam się wtedy jak powietrze, ale nie miałam żalu za to ani do ciebie ani do tych fanek. Ja przecież też kiedyś byłam jedną z nich. Następna sprawa… Fotoreporterzy. Nie dawali spokoju ani Tobie ani mi. Upamiętniali każda sekundę naszego życia. Nie liczyły się nasze błagalne wręcz prośby (właściwie to tylko moje, ale wypowiadałeś je Ty, ja nie miałam na tyle odwagi) by chociaż na chwil wstrzymali błysk fleszy. Ty byłeś do tego przyzwyczajony, ja nie. Chciałam mieć choć trochę prywatności, nie trafiać codziennie na okładki brukowców, które nie raz zapewniały, że jestem przez Ciebie bita, że się głodzę, że wydaję Twoje ciężko zarobione pieniądze albo, że zdradzam Cię z jednym z członków One Direction. Cały ten spam pochodzący od Twoich fanek. „Nie zasługujesz na niego. Mógłby przecież mieć kogoś lepszego” „Pierdolona suko zabiję cię.” „Dziwka jebana się znalazła. Mówię wam ludzie! To wszystko jedna wielka pieprzona ustawka!” „Jesteś z nim tylko dla pieniędzy!” To wszystko byłam jeszcze w stanie znieść. Kocham Cię i wiedziałam, że Ty mnie też. Wiedziałam, że nie popierasz wszystkich wspomnianych prze ze mnie wcześniej punktów, ale nie miałeś nic do gadania, musiałeś codziennie ubierać na twarz sztuczny uśmiech, udawać, że wszystko jest w porządku. Ale najgorszą rzeczą, która zburzyła mój kruchy mur prawie sztucznej już nadziei to Twój romans z gwiazdą porno. Tym razem to nie była żadna ustawka, tylko czysty romans. Pamiętam ten dzień idealnie, pamiętam go tak szczegółowo ten dzień, że mogła bym wyrecytować skład Twoich perfum, które w tedy Ci kupiłam. Pamiętam kiedy wracając do domu z kupionym już dla Ciebie upominkiem wróciłam do domu, słysząc jakieś dziwne jęki, skierowałam się do naszej sypialni. I wtedy zobaczyłam WAS w pełnej fazie orgazmu, siedziała na Tobie, a Ty macałeś jej piersi. Pamiętam dźwięk tłuczonej buteleczki perfum, którą upuściłam pod wpływem TEGO widoku. Tak to się zaczęło. Zaczęłam pić, ćpać, ciąć się, głodzić. Czułam się niekochana i niepotrzebna. Przychodziłeś do domu, wychodziłeś i o by było na tyle. Czasami mnie pocałowałeś. Staczałam się. Wtedy do głowy przyszedł mi pomysł popełnienia samobójstwa. Przecież wszystkim ułatwiłoby to obecną sytuację. Ja nie zaznawałabym już bólu, a Ty mógłbyś już nie udawać. Kiedy feralnego dnia wyszedłeś do studia, pierwsze co zrobiłam kiedy twoja czarna limuzyna zniknęła już z pola widzenia to wyciągnięcie wielkiej butelki wódki, nowiusieńkiej żyletki i cała torebka Marihuany. Na przemian piłam, cięłam się i wciągałam. W końcu po 4 godzinach wylania gorzkich łez, 5 wypitych butelkach, pustej torebce po prochach i zakrwawionej żyletce zaczęłam odpływać. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanych kluczy w zamku drzwi, ale to już mnie nie obchodziło. Co z tego, że leże na samym środku salonu, czyli naprzeciwko wejścia? I tak już za późno… Wszedłeś do domu i momentalnie krzyknąłeś:
-KURWA! NATALIA!
Słyszałam jak biegniesz do mnie, jak mnie całujesz, jak przeklinasz siebie, że do tego dopuściłeś. Słyszałam jak dzwonisz po karetkę. Potem co pamiętam to, gdy głaskałeś mnie po policzku w ambulansie. Następnie urwał mi się film. Po moim przebudzeniu oświadczyłeś, że jadę do kliniki psychiatrycznej, ponoć najlepszej w całej Anglii. Nie wiem po co mnie tu wysłałeś. Teraz cierpię jeszcze bardziej. Kocham Cię, ale straciłam do Ciebie zaufanie, straciłam to poczucie bezpieczeństwa. Mam depresję. Wątpię czy w ogóle przeczytasz ten list, ale jeżeli tak to wiedz, że kiedy będę stąd wychodzić nie oczekuje, że po mnie przyjedziesz , podejrzewam, że był to pretekst żeby się mnie pozbyć. Nie wiem co się u Ciebie teraz dzieje, jestem kompletnie odcięta od ,świata, telewizji, Internetu, telefonu, gazet. Po mimo licznych krzywd jakie przez Ciebie doświadczyłam, pamiętaj zawsze będę Cię kochać. To jest moje pożegnanie.
Natalia.”
Po przeczytaniu, zwinąłem papier w kulkę. Szybkim krokiem wybiegłem z domu, kierując się do auta. To nie mogło się tak skończyć…
  • awatar Best Photo Friends: Na początku było fajne, potem czytam... Jezu się prawie popłakałam <3 Piękne, masz talent! ;*
  • awatar We Love One Direction ♥: @I мιѕѕ уσυ..♥: Kochanie hahahahah <3 będzie oczywiście że będzie,nawet kilka :D Piszę ją więc za niedługo będzie :)
  • awatar I мιѕѕ уσυ..♥: To było Zajebiste <3 <3 Matko ja chcę tego drugą część :D :D takk :D drugą :D to jak będzie ? :) Zapraszam na swojego bloga o 1D http://mylifemyddreams.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Muzyka

Obudziły mnie ciepłe płomienie słoneczne. Odwróciłem się i ujrzałem twarz moje ukochanej. Natalia smacznie jeszcze spała. Postanowiłem jej nie budzić, a sam udałem się do kuchni w celu przygotowania śniadania. Nastawiłem czajnik napełniony wodą po czym zajrzałem do lodówki w poszukiwaniu składników potrzebnych do posiłku. Po dłuższej chwili zastanowienia wyciągnąłem produkty spożywcze oraz urządzenia kuchenne. Wsadziłem pieczywo do tostera, a sam zacząłem robić jajecznicę. Po przyrządzeniu jedzenia, wyciągnąłem gorące tosty, kubki z torebkami herbaty zalałem wrzątkiem i posłodziłem, a jajecznicę ułożyłem na talerzach. Wszystko postawiłem na srebrnej tacy i zaniosłem do naszej sypialni. Obudziłem Natalię czułym pocałunkiem. Zdezorientowana dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu po czym przeniosła swój wzrok na mnie. Była taka śliczna i niewinna.
-Dzień dobry – wyszeptałem opierając jej czoło na swoim.
-Dzień dobry. A cóż to tak pięknie pachnie?- zapytała zaspana jeszcze Natalia.
-Pańskie śniadanie księżniczko. – powiedziałem, kładąc tym samym tacę na łóżku.
Jedliśmy, rozmawiając o wszystkim i o niczym, przekomarzaliśmy się, przytulaliśmy. Kocham weekendy, a najbardziej te spędzone właśnie z nią. Cieszę się, że Bóg postawił kogoś takiego jak ona na mojej drodze. Jest najlepszym co mogło mnie spotkać. Po skończonym posiłku ja poszedłem pozmywać, a Natalia pod prysznic. Kiedy obydwoje ubraliśmy się, zaczęliśmy sprzątać. Nie obyło się również bez wygłupów i czułości. Równo po 2 godzinach pracy udaliśmy się na spacer. Było lato. Przechadzaliśmy się po parku, rozmawiając i całując. Życie jednak jest piękne. Kiedy wróciliśmy do domu zjedliśmy obiad przygotowany tym razem przez Natalię. Po skończonym posiłku i pozmywaniu naczyń wyszliśmy na nasz wielki ogród, który obfitował w najpiękniejsze widoki i zapachy. Ganialiśmy po nim jak szaleni, łaskocząc siebie nawzajem. Zmęczeni położyliśmy się na trawie, całując i przytulając. Udaliśmy się do domu. Postanowiliśmy oglądnąć jakiś film. Wraz z przekąskami usiedliśmy na kanapie. Podczas seansu wygłupialiśmy się, migdaliliśmy się. W pewnym momencie zmęczona dziewczyna usnęła mi z głową na kolanach. Zaniosłem ją do łóżka sam kładąc się spać. Wtedy zrozumiałem, że każdy dostaję dar od losu. Moim darem była Natalia…
 

 
Muzyka <

Siedziałam cała zapłakana na parapecie, głowę oparłam na kolanach. Patrzyłam się pusto w przestrzeń za oknem,a w mojej głowie przewijało się tysiące myśli. Nie ma nas, nie ma niczego. Nigdy nie zobaczę już jego uśmiechu, nie zmierzwię już jego włosów. Kochałam go, a on kochał mnie. Ale ciągłe kłótnie zniszczyły wszystko. Po mimo wspólnego uczucia każde z nas nie miało siły. Siły by się ze sobą nawzajem użerać, nasza miłość przetrwała, ale związek nie polega tylko na uczuciu dwóch osób do siebie , polega też na dużym zaufaniu i poświęceniu. Jak widać żadne z nas na takie poświęcenie nie było gotowe. Zeszłam z parapetu po czym w za dużych dresach i koszulce Nialla udałam się do łazienki. Poszperałam w szafce po czym wyciągnęłam żyletkę. Cięłam się od jakiś 2 miesięcy, od naszego rozstania. Usiadłam na brzegu wanny i przyłożyłam ostry przedmiot do nadgarstka. Oprócz zwykłych cięć wyryłam napis : "Niall". Przepłukałam rany i zabandażowałam. Wróciłam do swojego pokoju, po czym kładąc się na łóżku zaczęłam zadręczać się wspomnieniami. Nie wiem kiedy zasnęłam...
~*~
Rano obudziłam się z silnym bólem głowy i nudnościami. Czym prędzej pobiegłam do toalety i zwymiotowałam. Zadzwoniłam do lekarza i umówiłam się na wizytę. Za 2 godziny miałam być w przychodni.

Muzyka nr. 2 <

-Jest pani w ciąży. - odrzekł doktor.
-Słucham?!- Nie.. To nie mogła być ciąża. To dziecko Nialla.
-To co pani słyszała. Spodziewa się pani dziecka. To już 3 miesiąc.- wybiegłam z sali ze łzami w oczach. Nie chciałam do tego dopuścić. To dziecko będzie mi przypominało Nialla za każdym razem kiedy na nie spojrzę. Nie miałam zamiaru wracać do niego. Ale nie miałam też serca by usunąć dziecko. Nie było niczemu winne. Postanowiłam, że sama je wychowam Dam sobie jakoś radę.

* 5 miesięcy później *
Za miesiąc rodzę,a Niall dalej o tym nie wie. Wysłałam do niego smsa. "Niall wiem, że między nami koniec, ale chciałam ci przekazać że jestem w ciąży. To twoje dziecko. Za miesiąc mam termin. Wychowam je sama. Nie martw się nie będę chciała od ciebie pieniędzy ani pomocy. Ale uważałam, że powinieneś wiedzieć. Natalia" . Ruszyłam do samochodu w celu udania się do sklepu.

* Perspektywa Nialla *
Nagrywaliśmy piosenkę kiedy poczułem wibracje telefonu. Dałem znać chłopakom by przerwali i zobaczyłem, że dostałem smsa. Od Natalii. Kochałem ją i wcale nie chciałem się z nią rozstawać, ale to powoli wyżerało nas od środka. Przeczytałem zawartość i pobladłem. Zacząłem drzeć się na całą wytwórnię: NATALIA RODZI!!!!! JUŻ ZA MIESIĄC!!!!!!! SŁYSZYCIE MNIE!!!!! JEST W CIĄŻY!!!!! Chłopcy nie wiedzieli co robić. Wiedzieli o rozstaniu mimo to pogratulowali mi. Wyszedłem pośpiesznie na zewnątrz by zadzwonić do niej. Po paru sygnałach odebrała, a ja usłyszałem jej melodyjny gło.
-Hej Natalia. Przeczytałem wiadomość i muszę Ci coś wyznać.
-Hej Niall. Mów o co ci chodzi.
-Ja ... Ja cie dalej kocham. Kocham też nasze dziecko. I chcę je wychować i znowu być z tobą.
-Niall. Ja też cię kocham. Przyjedź za godzinę do mojego domu to porozmawiamy. A teraz do..- nie dokończyła. Usłyszałem tylko dźwięk klaksonu, to jak telefon upada na podłogę auta i wielki huk. Krzyczałem by mnie nie opuszczała, że zaraz tam będę, że przeżyje, a razem z nią nasze dziecko. Z daleka usłyszałem tylko dźwięk karetki, a zaraz potem głos obcego mężczyzny:
-Kobieta, w ciąży, zgon na miejscu.
Straciłem ją... Ją i nasze dziecko...
 

 
Hey misie *-* Mam dla Was obrobione prze ze mnie zdjęcia z Little Things <3 Ogółem interesuję się fotografią <3 Postanowiłam wrzucić Wam kilka moich prac ;*














Podoba się? <3 Jakby ktos pytał wszystkie robiłam sama ;3
 

 
Dzióbki miałam Wam dzisiaj wrzucić imagin z Liamem, ale laptop mi się zepsuł i musiałam oddać go do naprawy w związku z czym wszystkie notatki poszły się bujać ;c Jak na razie jestem w trakcie pisania 2 imaginów o Harrym i o Niallu. Jeżeli dobrze pójdzie to dodam Wam zaraz imagin o Harrym <3 Narska *
 

 
PACZAĆ SKARBY CO TOM NAPISAŁ NA TWITTERZE <3 "CZEŚĆ" WIDZICIE TO CO JA CZY OŚLEPŁAM?!
https://twitter.com/Lyons94_
  • awatar AnitkaMalutka21: Super! Właśnie wygrałam bilet na koncert Justina Bibera! >> BiletyDarmowe.pl <<
  • awatar I WISH.....*_*: ZAPRASZAM NA MOJE OPOWIADANIE O ONE DIRECTION!!! OGÓŁEM SUPER BLOG *__*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z Louisem znamy się od dzieciństwa. Nasze mamy poznały nas kiedy oboje mieliśmy 1 rok. Mieszkamy, a właściwie mieszkaliśmy w domkach obok siebie. Byliśmy jak brat z siostrą. Spaliśmy w jednym łóżku, kąpaliśmy się razem... Wspieraliśmy się nawzajem w trudnych chwilach. To ja namówiłam go by poszedł do X-Factora. Podtrzymywałam go na duchu kiedy odpadli. Nawet nie zdałam sobie sprawy z tego,kiedy się w nim zakochałam. Program się skończył przynajmniej dla nich. Ale widzowie o nich nie zapomnieli, chłopcy zaczęli nagrywać piosenki, wyjechali w trasę. A ja.. ja zderzyłam się z twardą rzeczywistością... Nie było go przez dobry rok. Od tego czasu dużo się zmieniło. Moje kiedyś długie do pupy kasztanowe włosy ścięłam do biustu i przefarbowałam na blond. Z bezbiustnej nastolatki stałam się kobietą o talii klepsydry. Wyjechałam na studia do Harvardu. Po czym ze świadectwem i średnią 6.0 wróciłam do Londynu. Kupiłam dom, wyprowadziłam się od rodziców. Od tego wszystkiego minęło kilka dobrych lat, a ja od jego wyjazdu w trasę ani razu go nie zobaczyłam. Tęskniłam, to tak cholernie bolało. Ale z czasem przyzwyczaiłam się do pustki w moim sercu. Wymazałam go z pamięci albo przynajmniej nie myślałam o miłości do niego. Poukładałam sobie życie na nowo. Dziś jestem jedną z najlepszych prawników w całej Anglii. A mam dopiero 22 lata. Wreszcie czuję się szczęśliwa, kiedy pomagam tym wszystkim zagubionym ludziom... Tylko dlaczego ja nie potrafię się odnaleźć ?


Obudziłam się jak zwykle o 4 rano pomimo faktu iż była sobota. Ubrałam na siebie szare mięsiste dresy, białą bokserkę, burgundową bluzę i trampki. Po czym wraz z mp4 i słuchawkami poszłam pobiegać. Wróciłam do domu o 6. Wzięłam zimny prysznic, delikatnie pomalowałam oczy, a usta pokryłam krwistoczerwoną szminką. Ubrałam beżową bluzkę z długim rękawem, czarne rurki i beżowe szpilki. Włosy związałam w kucyk. Było lato. Powinnam biegać w shortach i bluzce na ramiączkach. Ale to nie pasowało do mnie. Pomijając to, że jestem dziką imprezowiczką, w dzień ubieram się raczej elegancko. Zegarek wskazywał godzinę 8. Porządnie zgłodniałam. Zeszłam do kuchni, zjadłam 2 kanapki, wypiłam kawę. Zapowiadał się kolejny zwykły weekend. Usiadłam na kanapie w salonie i zaczęłam oglądać jakiś program śniadaniowy. Nie potrwało to zbyt długo. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zastanawiałam się kto to może być. Przecież o tej porze wszyscy jeszcze śpią. Otworzyłam drzwi. Wyszeptałam:
-O kurwa.

*Perspektywa Louisa*
Z Natalią spędziłem dobry kawał życia. Była dla mnie wszystkim. Zakochałem się w niej kiedy odpadliśmy z programu. Usiadła mi na kolanach i zaczęła tulić. Pocieszała mnie, a ja jak głupi patrzyłem się w jej piękne zielone oczy. Potem trasa, koncerty. Zamykałem się w pokoju i ryczałem jak dziecko. Chłopaki cały czas widzieli mnie w takim stanie, pocieszali, zapewniali, że kiedyś z nią będę. Oni sami byli pod jej urokiem, ale nie tak bardzo jak ja. Ja .... ja ją kochałem. Kochałem, kocham i zawsze będę kochać. Słyszałem, że studiowała na Harvardzie. A teraz jest wspaniałym prawnikiem. Hah zabawne. Zawsze walczyła o dobro innych. Nie potrafiłem bez niej żyć. Kiedy wróciłem, tyle jej szukałem. Byłem w naszym rodzinnym miasteczku obok Londynu. Raz jechałem nawet do Stanów... Wreszcie wczoraj wziąłem się w garść zapukałem do jej rodziców, oni powiedzieli mi , gdzie mieszka. Wiedziałem, że o 8 będzie już gotowa, zawsze była rannym ptaszkiem. Stałem pod jej drzwiami i nie wiedziałem co powiedzieć. Układałem jedno zdanie przez 20 minut. Wreszcie zapukałem, otworzyła mi, po prostu ugięły mi się kolana, była taka piękna. Jeszcze piękniejsza niż wcześniej, a wydawało mi się to niemożliwe...

*Moja perspektywa*
Sam Louis Tomlinson stał przed moimi drzwiami. Nie to musiał być sen. Pojawia się wtedy kiedy wychodzę na prostą, kiedy moje życie nie przewiduje go w scenariuszu. Zawsze musi się coś spieprzyć. Zawsze. Jąkając się wydukał:
-Ja też się cieszę , że cię widzę. Wow! Wyglądasz fantastycznie. Stęskniłem się za Tobą!
-Louis! -krzyknęłam. Tak bardzo się za nim stęskniłam. Emocje jednak wzięły górę i rzuciłam się mu na szyję. Wszystkie wspomnienia powróciły, łzy napłynęły mi do oczu. On przytulił mnie mocno i obróciliśmy się wokół własnej osi. Odstawił mnie na ziemię z promiennym uśmiechem, od którego miałam motylki w brzuchu. Nagle.. podszedł do mnie, stykaliśmy się czołami, delikatnie pocałował, a właściwe musnął moje usta, tak bardzo na to czekałam, ale hola hola. Nie teraz, nie w tym momencie, nie w tym życiu. Błagam, nie mogę dopuścić do tego by moje serce nagle odnalazło swój sens bicia. Tak nagle, kiedy nauczyłam się już bez niego żyć. Nie mogłam po prostu nie mogłam. Jak zwykle posłuchałam rozumu. Nie chciałam pokazywać chociaż rąbka oczuć, które mą szamotały. Odsunęłam się od niego, uderzając plecami o drzwi. Po minie chłopaka wyczytałam rozczarowanie. Stanęłam z rękami założonymi na piersi bacznie mu się przyglądając.


*Perspektywa Louisa*
Dziewczyna przeklęła po cichu co mnie nie ukrywam rozbawiło, ale też zdziwiło. Kiedy Natalia rzuciła mi się na szyję moje serce zabiło szybciej. Wreszcie poczułem jej dotyk. Obróciliśmy się wokół własnej osi po czym odstawiłem ją na ziemię. Podeszłem do niej i pocałowałem. Wtedy moje tętno z 300 zmieniło się na 500. Ta jednak odsunęła sie ode mnie, posmutniałem. Nie wiedziałem co jest grane. Widać było, że walczy ze sobą...


*Moja perspektywa*
Postanowiłam wziąść się w garść i wreszcie odezwać.
-Em... Hej! Ja też tęskniłam. Co Ty tutaj robisz?!
-Przyjechałem. Mam urlop i postanowiłem Cię odwiedzić. Twoi rodzice powiedzieli mi,gdzie mieszkasz.
-Miło z twojej strony.
-Dzisiaj zapraszam Cię na dzień z Louisem. Tyle czasu się nie widzieliśmy. Co Ty na to?
-Genialny pomysł!
-To co ?! Chodźmy!
Chodziliśmy po Londynie, jedliśmy lody, śmialiśmy się wygłupialiśmy. Tak jak za dawnych czasów. Kiedy podchodziły do niego fanki on zbywał je.
Poszliśmy do parku. Tam zawsze przesiadywaliśmy. Usiedliśmy na drzewie, które wieki temu się przewróciło. Ze szpary korzeni wyciągnęliśmy nasz stary album z dzieciństwa. Oglądaliśmy czarno-białe fotografie. Zetknęliśmy się rękami. Poczułam jak zalewa mnie fala gorąca. Wybąkałam:
-Yyy... Em.. może chodźmy do domu, późno już.
-Dobrze masz racje.
Po powrocie zaprosiłam go do salonu po czym sama skierowałam się do kuchni. Zrobiłam herbatę, górę kanapek i ciastka. Wyposażona w posiłki podreptałam do Louisa. Nagle straciłam równowagę, już miałam się wywrócić lecz on złapał mnie w talii, mocno trzymając. Popatrzeliśmy sobie w oczy.
Speszona postawiłam jedzenie na stoliku do kawy i usiadłam na kanapie. Louis podszedł do kominka i zaczął patrzeć na ramki ze zdjęciami. Były tam nasze wspólne zdjęcia. Kiedy byliśmy mali, w dniu na studniówkę. Podeszłam do niego. W ręce trzymał zdjęcie na którym byliśmy na plaży. W tle było widać zachód słońca. My siedzieliśmy wtuleni w siebie, trzymając się za ręce. Zauważyłam łzę, która spłynęła na szkło ramki. Moja kochana marchewka zaczęła płakać. Podeszłam do niego od tyłu i mocno przytuliłam.
-Dobre czasy co nie?- wyszeptałam do jego ucha.
-Tak... Szkoda, że dzisiaj takich nie ma.- po czym rozkleił się jeszcze bardziej.
-Ej marcheweczko nie płacz. Odbudujemy to. - chłopak odstawił zdjęcie i wtulił się we mnie.
Kiedy się już ogarnęliśmy usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy pałaszować przekąski. W międzyczasie rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nagle Louis spoważniał. Wziął głęboki oddech i zaczął:
-Natalia... Muszę Ci coś powiedzieć... Kocham się w Tobie już od dobrych kilku lat. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie... -po czym wstał i kierował się do wyjścia.
-Gdzie idziesz? - spytałam i spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
-Do hotelu, już pora na mnie.
-Nigdzie nie idziesz. Śpisz u mnie! I bez gadania.
Pokazałam mu, gdzie jest łazienka, dałam zapasowe ubrania (mojego przyjaciela) . Kiedy wszedł do łazienki podeszłam do fortepianu i zaczęłam grać
Yiruma - River Flows In You. Na klawisze zaczęły spływać łzy. Nagle poczułam dotyk czyjejś ciepłej ręki na ramieniu.
-Pięknie grasz wyszeptał.
-Dziękuję. Twoja sypialnia jest na górze idź prosto a no końcu korytarza w lewo moja jest obok.
Postanowiłam wziąść gorącą kąpiel. Siedziałam tam pół godziny i myślałam. Myślałam co dalej. Wyszłam kiedy woda zaczęła być zimna. Przebrałam się w piżamę i podreptałam do łóżka...

~*~
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Płakałam w poduszkę jak małe dziecko. Nagle poczułam jak ktoś wchodzi pod kołdrę i przytula się do mnie. Całuje w policzek po czym szepcze do ucha :
-Tak bardzo się za tobą stęskniłem...

~*~
Obudziłam się o 4 rano, ale nikogo przy mnie nie było. Zeszłam na dół. W kuchni zobaczyłam liścik i śniadanie dla mnie. Na liściku pisało:
"Kocham Cię. Jednak wiem, że nie odwzajemniasz tego uczucia. Nie chcę cię męczyć. Wiem, że jeżeli się ze mną zwiążesz to tylko z litości. A ja chcę tylko wyłącznie twojego szczęścia. Wyjeżdżam, nie pytaj, gdzie. Zapomnijmy o sobie. Louis"

~*~
Minęły dwa miesiące... Załamałam się. Nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Że już nigdy się nie zobaczymy. Kiedy odszedł zrozumiałam, że go kocham. Nie jadłam, nie piłam, nie chodziłam do pracy. Snułam się po domu jak duch. Nie widziałam sensu życia. Czułam, że od środka umieram... Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama, powiedziała, że Louis mieszka u rodziców, wygląda jak siedem nieszczęść. Kiedy to usłyszałam wybiegłam z domu...


~*~
Stałam na szczycie wieżowca. Napisałam sms pożegnalny do przyjaciółki mówiąc co chcę zrobić... Przechyliłam jedną nogę przez barierkę... Spojrzałam w dół... Zawahałam się, ale tylko przez chwilę, przełożyłam drugą. Krzyczałam:
-KOCHAM CIĘ LOUIS! SŁYSZYSZ?! KOCHAM! już miałam się puścić, gdy usłyszałam:
-Ja ciebie też. Nie rób tego proszę cię! Odwróciłam się. Zobaczyłam jego twarz, na której rozciągała się rozpacz. Wyciągnął rękę w moją stronę, chwyciłam się jej. Kiedy byłam już bezpieczna mocno mnie przytulił. Zaczęliśmy się całować.
-Nigdy więcej mnie tak nie strasz. Gdybyś umarła, ja zrobiłbym to samo.
-Nigdy więcej- wyszeptałam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Na początku chciałabym Wam z całego serca podziękować z te 2 miesiące z Wami. Kiedy zobaczyłam nominację do Libster Blog Awards zaczęłam skakać po pokoju i krzyczeć (byłam sama w domu xd). Więc o to moje odpowiedzi. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję <3. Kocham Was.


Liebster Blog Award.
Nominacja do Liebster Blog Award jest
otrzymywana od innego bloggera w ramach
uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest
przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie
obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody
należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych
od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty
nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie
możesz nominować osoby, która cię
nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

Nominowała mnie :http://onedirection2.pinger.pl/

Pytania:
1. Masz jakieś przezwisko którego nienawidzisz? Nie, nie mam. No chyba, że o którymś nie wiem
2. Jak masz na imię?
Natalia.
3. Ulubiony owoc?
Truskawka. <3
4. Lubisz oglądać seriale detektywistyczne ?
Ani mnie one grzeją ani ziębią.
5. Kino czy książki ?
Kino, ale ze względu braku czasu.
6. Co byś zrobiła gdybyś zobaczyła swój ulubiony zespół?
One Direction <3 W duszy krzyczałabym jak głupia ale starałabym się opanować i zachowywać się normalnie. Podeszłabym, uśmiechnęła i poprosiłabym o autograf i zdjęcie razem <3
7. Jak ma na imię twoje zwierzątko?
Figiel xd To pies.
8. Lubisz kakałko?
A kto go nie lubi?
9. Lubisz pić herbatkę ?
Tak zwłaszcza owocową.
10. Gdybyś miała/miał magiczną moc, jaka była by to moc ?
Pomyślę o miejscu w którym chciałabym być i tam się przenoszę.
11. Głupie pytania?
Nie. Bardzo mi się podobają.

Niestety ale wszystkie dziewczyny które chciałabym nominować już zostały nominowane i napisały odpowiedzi :C. Przepraszam Was za to.
 

 

<3

Wiem wiem,że powinnam teraz pisać opowiadanie o Lou, ale wymyśliłam jedno o Niallu i nie mogę zamienić go na Louisa. Na Lou mam inny plan. Heheszki
  • awatar Gość: olcikkochamyonedirection.blogspot.com/#uds-search-results Wpadnij ja też prowadzę bloga o One Direction
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siedziałam naga w łazience, skulona na brzegu wanny, w ręce ręce trzymałam żyletkę. Z Zaynem rozstaliśmy się miesiąc temu. Nie potrafiłam bez niego żyć, on dawał mi nadzieję, pocieszał w trudnych chwilach... Dzięki niemu widziałam jeszcze sens życia. Nie miałam przyjaciółki, której mogłam się użalić oczekując pocieszenia. Matka nic by tu nie zdziałała wręcz przeciwnie pogorszyła by jeszcze sprawę. Wiedziałam,że on nie wróci, a jeżeli tak to tylko z litości. Nie chciałam tego, nie chciałam trzymać go przy mnie na siłę więc dałam mu odejść. Czułam się niepotrzebna, bezużyteczna. Nie widziałam innego rozwiązania jak tylko odebrać sobie życie. Jeden szybki ruch i po sprawie. Jednak coś powstrzymywało mnie przed tym czynem. Tak to był strach. Cholerny strach. Dopadł mnie, ponieważ dobrze wiedziałam że nie ma odwrotu. O ile z tabletek nasennych dało się wybudzić to z przecięcia żył nie. Nie chciałam się budzić, nie miałam po co. Napuściłam zimnej wody do wanny...

Powoli zanurzałam ciało w lodowatej wodzie. "Teraz wiem jak czuli się ludzie na Titanicu" - pomyślałam. Kiedy sięgnęłam po żyletkę usłyszałam dźwięk smsa. Przeczytałam go. To był Zayn... Napisał " Nie rób głupstw, już do ciebie jadę. Muszę ci coś powiedzieć". Nie chciałam go widzieć. Pewnie rozpłakałabym się jak małe dziecko na jego widok, a nie takie efekt chciałam osiągnąć. Sięgnęłam po żyletkę i szybkim ruchem przecięłam jeden nadgarstek, ciach i drugi... Poczułam przyjemny ból. Wreszcie świat bez smutku, bez zmartwień....


Ostatkami sił usłyszałam jak ktoś wpada do domu. Słyszałam jak mnie woła, jak przeszukuje wszystkie zakamarki pokojów. Nagle ten "ktoś" wbiegł do łazienki.
-MATKO BOSKA NATALIA! - tak to był Zayn, nie zawstydziło mnie już nawet to, że widzi mnie zupełnie nagą w morzu krwi.
Chłopak szybko podbiegł do wanny. Mimo bezwładności w ciele po policzkach spływały mi łzy.
-Zostawiłeś mnie. - szepnęłam wtulając się w jego włosy.
-Wiem i dlatego tu przyjechałem. Bo chcę to odkręcić. To był największy błąd w moim życiu.
Zayn szybko złapał mnie za nadgarstki. Zaczął szukać bandaży. Kiedy je znalazł owinął mi nimi rany.
-Natalia kotku. Już teraz będzie dobrze. Będziesz żyła. Nigdy więcej cię nie opuszczę. Nigdy więcej...
 

 
Hejo misie. Założyłam aska specjalnie dla Was. Macie link : http://ask.fm/inspirationalforever .
Zadawajcie te pytanka <3
 

 
Tik tak... Zegar tyka. Do odlecenia samolotu została dokładnie godzina. Cały czas łudziłam się, że Liam jednak zdąży dojechać na lotnisko. Tak, wiem wiem miał teraz próby z chłopakami. Może dla niego to była tylko wakacyjna miłość, ale dla mnie nie. Przypominałam sobie nasze wypady na miasto, spacerowanie po tych wszystkich zaczarowanych uliczkach, jedzenie lodów czekoladowych widelcami. Ach... Londyn był piękny, szczególnie z nim. Przywołałam najlepszą chwilę w moim życiu. Dzień, w którym go poznałam. Kiedy wśród tych wszystkich fanek na scenę wyciągnął właśnie mnie. Po plecach przeszył mnie przyjemnych dreszcz szczęścia. Jednak wakacje się już skończyły, a ja musiałam wracać do Polski. Nawet Liam nie zdawał sobie sprawy z tego jak cierpiałam. Kochałam go i wiedziałam już, że bez niego nie będę potrafiła normalnie funkcjonować. Z zazdrością patrzyłam na te wszystkie pary rzucające się sobie w objęcia. Zrezygnowana weszłam do samolotu i ostatni raz spojrzałam na moją ukochaną Wielką Brytanię. Miałam już jej nigdy nie zobaczyć, Liama też... Miła stewardessa wskazała mi swoje miejsce. Podreptałam w wybranym kierunku z walizką. Kiedy już trafiłam na mój rząd, wsadziłam walizkę nad siedzeniami. Szykowałam się by usiąść,gdy nagle usłyszałam czyiś głos:
-Cześć kochanie!
Nie wierzyłam. Ten głos rozpoznałabym wszędzie. To był Liam. Siedział rząd za mną a w ręku trzymał wielkiego pluszowego misia.
-Liam! Skąd Ty się tu wziąłeś?! Przecież powinieneś być teraz na próbie!
-Dla ciebie mogę zamienić widelce na łyżki, porzucić Toy Story i Batmana.-powiedział po czym mocno mnie przytulił i namiętnie pocałował....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Za waszą zgodą na blogu pojawią się opowiadania +18, ale zanim je tu wstawię to chciałabym dokończyć opowiadania zwykłe. Tzn. napiszę jeszcze opowiadanie z Louisem, Liamem i Zaynem. A z spraw po za blogiem to... Chłopcy założyli ask. Linki do nich później podam,ale wiedzcie że mi odpisali ... <3 Jestem w niebie fakt Okej nie przeciągając musicie jeszcze trochę poczekać z opowiadaniami +18
Buźka Directionerzy
 

 
Heyo!! Bardzo Was przepraszam,że nie pisałam. Widzę, żę w ciul Was dużo więc dziękuję Wam wszystkim <3 ;33 Przychodzę do Was z masą pomysłów min. z opowiadaniami 18+ ?? chcecie czy raczej za bardzo zboczone?? Pisać pisać mysze <3
 

 
Dzisiejszy wieczór u Nialla jak najbardziej udany. Oglądaliśmy filmy, rzucaliśmy w siebie popcornem, on tańczył irlandzki taniec. O 24 zapytał się mnie:
-Kochanie to co pieczemy ciasto?
-Jakbyś nie wiedział to ja piec nie umiem ty mój kochany Irlandczyku.
-Nie, Natalia nie zatańczę tego jeszcze raz!
-No proszę! Tak słodko przebierasz nogami.
-Ale najpierw upieczemy ciasto.
-No dobrze już, dobrze.
Zrobiliśmy czekoladowe ciasto. Było łatwe i tylko do niego mieliśmy wszystkie składniki. Ciasto się piekło, a ja wpadłam na pomysł. Wzięłam garstkę mąki, Niall popatrzył się na mnie i powiedział:
-Nie! Natalia nie! - nie posłuchałam go i rzuciłam w niego mąką.
-Tak się bawimy? Dobra! Popamiętasz Nialla Horana Słodkiego Irlandczyka! - po czym wylał mi mleko na głowę. Zaczęliśmy rzucać w siebie jajkami i wszystkim czym się tylko dało. Nagle Niall przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. W tym momencie do kuchni wbiegli Harry,Zayn,Liam i Louis z żarciem i piwami w rekach.
-O! To my przepraszamy poczekamy w salonie!- i wszyscy wybuchnęli śmiechem włącznie z nami.
-Naill..-szepnęłam
-Tak kochanie?
-Ciasto się nam spaliło.-wybuchnęliśmy śmiechem po czym dalej zaczęliśmy się całować...
 

 
Rodzice znowu się kłócili... Miałam tego wszystkiego dość! Ojciec pijany, matka narąbana jakimś gównem (narkotyki) i hulaj dusza piekła nie ma po chacie. Zwykle kończyło się to rozpierduchą i awanturą. Ojciec nie raz ją bił, ona rzucała talerzami i wszystkim co się dało, a ja mogłam tylko siedzieć w moim pokoju i modlić się żeby jedno albo drugie nie przyszło do mnie.
Dryń, dryń, dryń... To dzwonił Harry na video czacie! Moja radość pojawiła się na mojej twarzy... O mój Boże to Harry! Co ja mu powiem... Nie wspomniałam o rodzicach ani jednego słowa... No bo on był teraz w trasie, był taki szczęśliwy, a ja ciszę się jego szczęściem. Usiadłam w kącie pokoju, mając nadzieję,że tego nie usłyszy, powstrzymałam cisnące się do oczu łzy i odebrałam.

-Hej piękna. - Na widok jego uśmiechu poczułam,że ugięły mi się kolana.
-Hej kochanie. Co się stało? Wyglądasz jakbyś wygrał los na loterii.
-Razem z chłopakami dajemy czadu. Fanki szaleją. Menadżer i producent postanowili,że przedłużą trasę o jeszcze jeden rok. Tęsknię za tobą, ale rozumiesz... Wytrzymasz? Bo da się to jeszcze odkręcić, tylko twoje jedno słowo.
-Jeszcze o rok? - zapytałam smutno- Nie martw się o mnie wytrzymam. - starałam się do niego uśmiechnąć,ale wyglądało to zbyt sztucznie.
-CO TY WYRABIASZ?! WYNOŚ SIĘ Z TOND!NIE CHCĘ CIĘ TU WIĘCEJ WIDZIEĆ! ZOSTAW MNIE! TO BOLI!- usłyszałam głośny krzyk matki i dźwięk tłuczonego szkła. Oczy Harrego były jak pięciozłotówki.
-Co się tam do cholery dzieje? Natalia kochanie nic ci nie jest?- Moje oczy wypełniły się łzami, ukryłam twarz w dłoniach...
-Ja... nie... wiem... nie wiem, co się tam dzieje -wydukałam krztusząc się łzami.
-Kochanie już jadę do ciebie. Nie pozwolę cię skrzywdzić, nie mogę patrzeć jak cierpisz.
-Ale Harry co z trasą? Chłopakami?
-Chłopaki zrozumieją, fanki też. Nie zostawię cię tak.- chłopak pakował walizki.-Już jadę do ciebie, zaraz będę.- rozłączył się.
To były cholernie długie, głośne 4 godziny. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony potrzebowałam go i to bardzo, z drugiej nie chciałam krzyżować mu planów, niszczyć jego marzeń.Nagle ktoś zastukał w moje okno. Przestraszyłam się,że to może pijany ojciec.
-Otwórz kochanie to ja Harry.-jego słodki głos przyprawił mnie o dreszcze. Otworzyłam okno, a on wskoczył jak torpeda i mocno przytulił.Znowu się rozpłakałam, ale Harry pocieszył mnie:
-Mała już wszystko w porządku, jestem przy tobie.
-spakowałam się, rodzice o ile można ich tak nazwać nie słyszeli jak schodzimy po schodach, zauważyli nas dopiero,gdy staliśmy przy wyjściu. Harry podszedł do mojego ojca i z całej siły uderzył go w twarz krzycząc:
-Jest pan zwykłym sukinsynem i nie zasługuje pan na taką wspaniałą córkę jaką jest Natalia.- Następnie podszedł do matki i też krzyczą powiedział:
-A pani... Jak pani w ogóle śmie się pani nazywać matką? Zapomnieliście sobie o niej, popatrzcie jak wygląda dom... Brak mi słów, Natalia nie zasługuje na takie gówno.- to powiedziawszy chwycił mnie w talii i wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy na lotnisko,One Direction przebywało w hotelu w Londynie. Lecieliśmy tam 4 godziny, pojechaliśmy taksówką do hotelu,a Harry nie odstępował mnie na krok. Cały czas przytulał, całował podobało mi się to. Idąc do pokoju chłopców Harry ostrzegł mnie:
-Uwaga! Tam może być lekki syf.
Otworzył drzwi,a pokój bił czystością. Chłopcy rzucili się na mnie i przytulili, czyli już widzą. Wieczorem chłopcy dali świetny koncert, ja stałam za kulisami i wszystko widziałam. Gdy byliśmy już w pokoju hotelowym ja i Harry spaliśmy w jednym łóżku razem.Zanim zasnęłam powiedziałam:
-Dziękuję Ci za to,że wyciągnąłeś mnie z tego piekła, gdyby nie ty nie wiem co bym zrobiła-po czym pokazałam mu moje rany na nadgarstkach.
-Teraz jesteś już bezpieczna. Nigdy więcej tego nie rób. Kocham cię i gdybyś się zabiła ja zrobiłbym to samo.
-Ja ciebie też kocham.
Pocałował mnie, a ja zasnęła wtulona w niego....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Co Wy na to bym zaczęła pisać krótkie opowiadania o One Direction? ^.^ Będą to takie na 1 post nie więcej. Mi osobiście się ten pomysł podoba, bo mam ostatnio wielką wenę twórczą. No to co pisać? I tak będę to chyba robić więc

Miłego czytania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Dzisiaj przychodzę do Was z nowym albumem 1D - Take Me Home. Słucham i słucham i nie mogę się nasłuchać . Uwielbiam ich! Album jest naprawdę świetny. Gdybam miała wybrać ulubioną piosenkę...hmm trudny wybór


A Wy macie już nową płytę One Direction? ^.^
  • awatar One Direction Forever ♥: Ja mam : ) Też się nie mogę nasłuchać, a wszystkie piosenki są super.. zapraszam do mnie :)
  • awatar What..?: http://peopleschoice.co/pca/vote/votenow.php prosimy o głosy ;D wgl to super tu jest :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak się domyślacie po tytule moim ulubionym z chłopaków jest... Niall <3. Jest megaaa ciachem jak zresztą wszyscy z zespołu! A Wy? Którego najbardziej z chłopaków "lubicie" ? ^.^

 

 
Hay! Postanowiłam założyć bloga o moich największych idolach, a mianowicie One Direction! Mam nadzieję,że będziecie tu wpadać i zostawiać po sobie jakieś ślady


Pozdrawiam Natalia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›